poniedziałek, 17 marca 2014

Prolog.

- Może jednak tą niebieską? -

- Melody do cholery modlisz się nad tymi bluzkami już godzinę. Weź tą białą i jedziemy. - Odpowiedziałam zirytowana. Mel odwróciła się w moją stronę i skrzyżowała ręce na piersi.

- Wybacz że chcę zrobić dobre wrażanie na sławnej modelce, księżniczko. -  Wywróciłam oczami i rzucając jej bluzką w twarz wyszłam z pokoju.

- MASZ 5 MINUT. - Z tym weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko, czekając aż Melody skończy swój ubraniowy kryzys.

*20 minut później*

Lubię jeździć samochodem. Nawet bardzo. Pogoda jest ładna, słońce świeci, ptaszki ćwierkają bla bla bla ale strasznie ciężko się skoncentrować kiedy moja przyjaciółka marudzi jak osioł ze Shreka. Przed nami jeszcze 2 godziny drogi a jeżeli ona się nie zamknie, zatrzymam samochód i zakopię ją w lesie.

- Kate długo jeszcze? Kateyyyy kiedy dojedziemy? Ka- -

- Kurde Mel zamknij się bo wysadzę cie w lesie. - Zagroziłam a Melody zamilkła. Mission Success! Kurde Hallelujah. Zwróciłam swój wzrok z powrotem na jezdnie i ku mojemu zdziwieniu Mel nie odezwała się słowem przez resztę drogi, oprócz krzyczenia na swój telefon, ale to nie ważne. 2 godziny później podjechałam moim Range Rover'em pod biały budynek w którym mieszka moją przyjaciółka z dzieciństwa. Kiedy tylko zaparkowałam dostrzegłam ją stojącą w drzwiach jej mieszkania w wielkim uśmiechem na ustach. Wyszłam  z samochodu i podbiegłam do niej, przytulając ją mocno.

- Dawno cię nie widziałam, karmelku. - Blondynka potarmosiła moje włosy i uśmiechnęła się szeroko. Skrzywiłam się trochę na moje stare przezwisko na co niebieskooka znowu się zaśmiała.

- Naprawdę? Wracamy to przezwisk Krasnalu? - Uniosłam pytająco brew i zaśmiałam się kiedy przyjaciółka wystawiła mi język.

- Dobra, dobra już. To zapoznasz mnie z twoją koleżanką czy..? - Blondynka kiwnęła głową na miejsce gdzie stoi Melody.

- A, tak, tak. Melody to moja przyjaciółka z dzieciństwa Cara Delevingne, Cara, to jest moja przyjaciółka Melody Lester, poznałyśmy się kiedy wyjechałaś do Ameryki. - Dziewczyny przywitały się ze sobą a Miranda zaproponowała byśmy weszły do środka. Rozejrzałam się po mieszkaniu i wow. 

- Tu mieszka cała armia czy co? - Zapytałam ze zdziwieniem. Szczerze to mieszkanie woah raczej Willa wygląda jakby mieszkało tu co najmniej 5 osób. Cara zaśmiała się i pokręciła przecząco głową.

- Mieszkam tu z- -

- CARA JESTEM! -

- No właśnie z nim. - Cara wskazała palcem w stronę drzwi od kuchni w których stał wysoki chłopak z czekoladowymi kręconymi włosami. Chłopak uśmiechnął się szeroko i wszedł do pokoju.

- Witam śliczne panie, jestem Harry. - Harry podał mi dłoń którą z uśmiechem potrząsnęła. Jakby tak popatrzeć jego dłonie są wielkie w porównaniu z moimi. Przedstawiłam mu się i chłopak to samo zrobił z Melody. Kiedy skończył, usiadł obok mnie z wielkim uśmiechem na twarzy. Przyjrzałam mu się chwile i wtedy jakby żarówka zaświeciła mi się w głowie.

- Ty nie jesteś z jakiegoś zespołu? - Mel wyprzedziła mnie z tym samym pytaniem które właśnie chciałam zadać. Harry odlepił się od swojego telefonu i przytaknął na pytanie Melody.

- One Direction. -

- Ah Harry Styles. - Powiedziałam na co chłopak szeroko się uśmiechnął i obleciał mnie wzrokiem od dołu do góry.

- Styles, naprawdę? - Cara pstryknęła go w czoło na co loczek się wykrzywił i odepchnął jej rękę. - Zamawiamy coś do jedzenia? - Zaproponowała blondynka na co wszyscy przytaknęliśmy.

(A więc to jest tak jakby prolog żeby zapoznać was trochę z fabułą chociaż dużo informacji tu nie ma ale cóż. Rozdział pierwszy powinien być jutro. Komentarze są bardzo doceniane. Pytania prosze kierować na mój lub Marty twitter. //Alexa)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz